Dlaczego wciąż wierzymy w bzdury? O kobiecych potrzebach i pseudo-naukowych kursach

W dzisiejszych czasach nie brakuje samozwańczych guru i “specjalistów”, którzy oferują różnego rodzaju kursy, warsztaty i sesje terapeutyczne mające na celu odkrywanie “kobiecej energii” i wewnętrznej bogini. To, co z pozoru może wydawać się inspirującą drogą do samopoznania i samorealizacji, w rzeczywistości jest niczym więcej jak… No właśnie, czym? Sposobem na łatwy zarobek? Sposobem na wzmocnienie pewności siebie? Sposobem na poprawienie własnego braku poczucia spełnienia?

Trafiając na profile kobiet, które kreują się na specjalistki obiecujące głęboką transformację, połączenie z wewnętrzną kobiecą mocą, pokonanie przekonań, przyciągnie samych dobroci (prawie każda to samo) – widzę kobiety, które nie mają faktycznej wiedzy z zakresu psychologii, komunikacji czy medycyny. Są to, w mojej ocenie, kobiety, które swoje własne problemy przykrywają niczym niepopartymi teoriami – dla poprawy własnego samopoczucia. I te kobiety, wierząc, że to im pomogło, obiecują nierealistyczne zmiany innym. 

Mój problem z tymi praktykami jest taki, że brakuje solidnych dowodów naukowych potwierdzających ich skuteczność. Kursy obiecujące odkrycie wewnętrznej bogini czy transformację energii seksualnej opierają się na mistycyzmie i pseudo-naukowych teoriach i nie mają nic wspólnego z empirycznymi badaniami. 

Psychologia, jako nauka, stawia na dowody i badania, a nie na magiczne myślenie i iluzoryczne obietnice. Praktyki te, choć mogą przynosić chwilową ulgę i poczucie euforii, nie rozwiązują głębokich problemów emocjonalnych czy psychicznych, które wymagają profesjonalnej terapii.

Dodam też, że analizując „wiedzę”, którą tacy specjaliści przekazują, spotykam bardzo wiele bzdur, które nie mają nic wspólnego z faktycznym stanem rzeczy. I frustruje mnie to, że tyle osób, tyle kobiet w te wymyślone frazesy wierzy. 

Dlaczego tak jest? 

Dlaczego kobiety (bo na kobietach i ofertach dla kobiet się dzisiaj skupiam) są na to tak bardzo podatne?

Czy chodzi o potrzebę emocjonalnego wsparcia? O spełnienie pewnych standardów, spełnienie społecznych i kulturowych oczekiwań? Pragnienie przynależności, potrzebę bycia zaopiekowaną? 

Jest bardzo wielu specjalistów, z różnych dziedzin, którzy oferują autentyczne wsparcie, oparte na sprawdzonych metodach, na rzetelnej wiedzy. Co więc sprawia, że wiele kobiet zwraca się ku tym innym kobietom, które oferują pomoc, na podstawie tego, że same sobie pomogły? 

Obserwując takie specjalistki, nie widzę autorytetu. Wręcz przeciwnie – widzę bardzo niepewne siebie osoby, czasami wręcz śmieszne (wybaczcie to stwierdzenie), które nie potrafią mówić, które nie potrafią się prezentować, które ciągle się nerwowo śmieją, które nie przyznają się do błędów czy braku wiedzy z danego zakresu. 

Drogie kobiety, dziewczyny, żony, kochanki, mamy, babcie – dbajcie o siebie i pamiętajcie, że nie potrzebujecie, żeby ktoś wam powiedział, że wiele lepiej od was, jak ma wyglądać wasze życie. 

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Shopping Cart
Scroll to Top